Dla wnuków takie pranie! CHŁOPIEC 8. Po siódme proszę Babci, Wnuki powinny gderać. Dlaczego nasza Babcia . Nie chodzi do fryzjera. DZIEWCZYNKA 5. Żeby było jeszcze jaśniej. Przygotowałam takie hasło: (dziewczynka pokazuje napisane na kartce hasło) Niech od Bałtyku, aż do stóp Tatr. Żyją nam Babcie i Dziadkowie 100 lat. WSZYSCY WPHUB. 04.07.2021 13:05. Ma długie i piękne włosy. Posłuchała jednej rady od babci. 18. 36-latka ze Lwowa wzięła sobie rady matki, babci i prababci do serca. Postanowiła zacząć zapuszczać włosy, a kobiety dały jej cenne wskazówki. Dziś może się pochwalić kosmykami, które mają ponad 160 centymetrów długości. Nosi długie - To ogórki, naprawdę je uwielbiam! W tym roku moja babcia posadziła dwa rodzaje ogórków. Przez całe lato pomagałem się nimi opiekować, a nawet przypomniałem sobie kilka wskazówek, o których opowiadała mi babcia: trzeba je prawidłowo podlewać, aby wyrosły pyszne )) najlepiej ciepłą, osiadłą wodą.Do podlewania należy zrobić małe rowki, gdzie wlać wodę , a następnie Dodaj do koszyka. Najniższa cena (2023-09-20): 39.99zł Kategoria: Dzień Babci i Dziadka. Opis. Duże stojące serce dla babci i dziadka – kwiaty. Wymiary drewnianego serca z podstawką: wysokość: 20 cm. szerokość: 20 cm. grubość: 3mm. Każda nasze duże stojące serce jest pięknie zapakowane przez Kasię, która dba o najdrobniejszy Ref. I co, i co, że dziadek urósł trochę, że lat ma trochę więcej niż dwa plus trzy plus osiem. I co, i co, to ważne, że mam dziadka, że bardzo kocham go i lat mu życzę sto! Dawno temu babcia z dziadkiem w piaskownicy się kłócili o łopatkę. Dziś na spacer idą sobie, a gdy wrócą, ja im kawę dobrą zrobię. Ref. lipa trololo - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk. . Dzień Babci już 21 stycznia. Poniżej przedstawiamy wybrane wierszyki na Dzień Babci i piosenki na Dzień Babci. Na pewno się przydadzą, jeśli wspólnie ze swoimi dziećmi będziecie chcieli przygotować niespodziankę dla babć. WIERSZYKI NA DZIEŃ BABCI - PIOSENKI NA DZIEŃ BABCIPiosenka 1 - Kiedy babcia była małaKiedy babcia była mała to sukienkę i fartuszek krótki nóżki chude rączki i lubiła jeść cukierki oraz I co , i co , że babcia nam urosła ,że lat ma trochę więcej niż ja i brat i co , i co , to ważne że mam babcię ,że bardzo kocham ją i śpiewać lubię z gdy dziadek był malutki , to nie nosił adidasów tylko miał wąsów ani brody , no i nie chciał jeść marchewki tylko lody!Ref. I co , i co , że dziadek urósł trochę ,że lat ma trochę więcej niż dwa plus trzy plus co , i co , to ważne że mam dziadka ,że bardzo kocham go i lat mu życzę sto!Dawno temu babcia z dziadkiem w piaskownicy się kłócili o na spacer idą sobie , a gdy wrócą ja im kawę dobrą I co , i co , że trochę nam urośli ,że nie są dzieciakami , że ważni z nich co , i co , to ważne że są z nami ,niech żyją długi czas i zawsze lubią nas. PIOSENKI I WIERSZE NA DZIEŃ BABCIPiosenka 1 - Dla Babci i DziadkaDziadek z Babcią mają świętoWięc im wszyscy zaśpiewamyNiech nam żyją, niech nam żyjąNasi goście Babcię, kocham DziadkaZa ich serce, za ich miłośćW dużym zdrowiu, długie lataNiech nam żyją, niech nam NA DZIEŃ BABCI - PIOSENKI NA DZIEŃ BABCIPiosenka 3Jest taka jedna paniCo u mnie fory maBo zawsze jest na luzieTo właśnie Babcia maJest taki jeden facioPrzystojny jak James BondTo Dziadek mój kochanyNie znacie go? To błąd .WIERSZE NA DZIEŃ BABCIPiosenka 4Nie wszystkie babcie lubią walczykiNie wszystkie noszą stare kolczykiNie wszystkie babcie mają wiele latDla niejednej babci wesoły jest światRef. Babcia, babcia, to starsza dziewczynkaCo kiedyś miała usta jak malinkaMamę i tatę dawno wychowałaZa to w prezencie wnuki dostałaWnuki dostała – to właśnie babcie przyznacie samiZatańczą disco razem z dziadkamiI ja chcę bardzo mocno wierzyć w toŻe tak tańczyć będą lat przynajmniej Babcia, babcia...............WIERSZE NA DZIEŃ BABCIWierszyk "Z okazji Święta Babci"Z okazji Święta BabciJa dzisiaj Babcię nauczęJaka powinna być wnuczkajaki powinien być wnuczekPo pierwsze, proszę Babci-Ja już od dawna uważam,Że nic tak wnucząt nie zdobiJak piękny uśmiech na jest dobry na co dzieńA nie wyłącznie od świętaWięc wnuczek ma się uśmiechaćA wnuczka ma być NA DZIEŃ BABCI - PIOSENKI NA DZIEŃ BABCIPiosenka dla dziadkaDziadku, Dziadku kochanyWeż mnie proszę na kolanaprzytul mocno swoją wnusięDziś powiedzieć coś Ci muszęDrogi Dziadku powiem krótkoJak mnie mama nauczyłaChcę byś 100 lat żył DziadziuniuI bym z Tobą zawsze Twe Dziadku dobre czynyZdrowia, szczęścia, siły, chwałyDzisiaj w dniu Twojego świętaSzczerze życzy wnuczek PIOSENKI NA DZIEŃ BABCIPiosenkaBabcia ma święto , to babci dzieńA ja pamiętam o tymKwiatki Jej dam, buzi Jej damSłonko zaświeci złoteBabcia i Dziadek la la la laBabcia i Dziadek święto maDziadek ma święto to Dziadka dzieńŚmiejemy się wesołoA Dziadek choć lat ma ze 100To tańczy z nami w kołoWIERSZYKI NA DZIEŃ BABCI - PIOSENKI NA DZIEŃ BABCIPiosenka na Dzień Babci - Wesoła piosenka dla babci i dziadkaNie wszystkie babcie lubią walczyki ,nie wszystkie noszą stare kolczyki ,nie wszystkie babcie mają po sto lat ,dla nie jednej babci wesoły jest Babcia , babcia to starsza dziewczynka ,co kiedyś miała usta jak malinka ,Mamę i tatę dawno wychowała ,za to w prezencie wnuki dostała , wnuki dostała- To właśnie my !Niektóre babcie przyznacie sami ,zatańczą disco razem z dziadkami ,i ja chcę bardzo mocno wierzyć w to ,że tak tańczyć będą lat przynajmniej sto. WIERSZYKI NA DZIEŃ BABCI - PIOSENKI NA DZIEŃ BABCIWierszy Kochamy WasCzy wy wiecie moi mili czy wy wiecieIle babć i dziadków jest na całym świecieWłaśnie wielkie święto swoje dzisiaj mająWięc wnuczęta im piosenkę śpiewać was, kochamy całym sercemI radości chcemy dać wam jak buzie uśmiechnięteDziś życzenia ślą przepiękneŻyj babuniu, żyj dziadziuniu latek z dziadkiem czas nam ciągle umilająZawsze dla nas niespodzianek wiele w piosence miłość wielką teraz podziękować chcemy wasBabcia bardzo często mamę zastępujeZamiast taty dziadek wnukiem się rodzice cały dzień spędzają w dziadek za to zawsze mają was Niedźwiedź buszował po lesie, zajadając smaczne jagody. Od dłuższego czasu jadł bardzo dużo. Musiał przecież przygotować się do snu zimowego. Do swojej jaskini powracał wieczorami, kiedy w lesie było już słonecznego popołudnia przechodził przez wrzosowisko, rosnące na rozległej polanie. Na jego skraju w rozwidleniu konarów pszczoły zbudowały swoje gniazda. Widział je teraz, oblepione plastrami wypełnionymi smakowitym miodem. Podbierał czasem pszczołom miód, ale nigdy nie za dużo. Starał się też być na tyle delikatny, aby nie niszczyć gniazd. Teraz nie ciągnęło go do miodu. Jego główne pożywienie przed zimą stanowiły jagody, borówki i sosnowe igły. Patrzył więc raczej z ciekawością na ogromne plastry. Gdy podszedł bliżej, oderwało się od nich kilka skrzydlatych postaci. – Dzień dobry, bzz. – Dzień dobry. Miło was widzieć. Co słychać w gniazdach? – Oj, mamy problem. Wielki problem, bzzz… – Co się stało? Wyglądacie zdrowo. A gdy patrzę na plastry, to dziwię się, że jeszcze miód z nich nie kapie, takie są napęczniałe. – To jest właśnie nasz problem, misiu. Lato było tak piękne, że mamy zgromadzone mnóstwo miodu, z którym już nie ma co robić. A pogoda nadal sprzyja i wciąż latamy. Co tu robić? – A nie możecie przestać zbierać nektaru? – Bzz, taka jest nasza natura. Pracujemy, dopóki możemy. Miś zamyślił się. – Chyba mam pomysł. Można przechować zapas miodu w mojej jaskini. Jest tam dużo miejsca. Ja przez całą zimę będę spał. – Świetnie! – Ale nie będziecie chyba miały nic przeciwko temu, że wiosną po przebudzeniu trochę go spróbuję. Och, jak wtedy będzie smakował! – Oczywiście! Zresztą wiosną będziemy mieć nowy, bzzz… Zima była wyjątkowo łagodna. Miś spał niespokojnie, raz nawet przebudził się, wyjrzał z jaskini, ale szybko zorientował się, że to jeszcze nie wiosna. Pokręcił się trochę i powrócił do jaskini. Zapach miodu podrażnił mu nozdrza. Spróbował. Smak był jakiś dziwny, ale przyjemny. Polizał jeszcze troszeczkę, a potem jeszcze, mlaskając z zadowoleniem: – Dobry miodek robią pszczółki. Ciekawe, z jakich to kwiatów? Posmakował jeszcze trochę, po czym wrócił do swojego legowiska. Słoneczny promień wpadał przez szparę w stropie jaskini. Jasna plamka przesuwała się po głowie misia. Gdy poczuł ciepło, otworzył oczy, wstał i przeciągnął się potężnie. – Och, chyba już wiosna! Pora wstawać. Wyszedł przed jaskinię. Wokół panowało radosne ożywienie. Słońce wesoło przygrzewało, a ciepły wiatr figlował pomiędzy drzewami. Spod zeschłych liści przebijały się zielone kiełki i pierwsze wiosenne kwiaty. Uwijały się wśród nich tysiące maleńkich stworzeń. W koronach drzew rozbrzmiewał ptasi koncert na wiele głosów. Na polanę przed jaskinią przykicały dwa zające. – Dzień dobry, misiu! – zawołał samiec. – Piękna wiosna, prawda? – Och, tak. Zdrętwiały mi mięśnie. Dobrze będzie rozruszać się i rozgrzać. Widzę, że ładnie wyglądacie. – Tak, zima była łagodna – odezwała się samiczka. – A teraz mamy już świeże pożywienie. Uwielbiam młode wierzbowe pędy. Niedźwiedź zakręcił się niespokojnie. – Przypomnieliście mi, że bardzo dawno nie jadłem. Muszę coś przekąsić. Czy nie przespałem spotkania? – Wiedziałem, że o to zapytasz – zaśmiał się zając. – Wszyscy nasi znajomi są już gotowi i czekają na sygnał. Nie wiemy tylko jeszcze, gdzie urządzimy spotkanie. – Hmm, może tutaj. Polana jest nasłoneczniona, ziemia już się ogrzała. A poza tym mam niespodziankę. – Niedźwiedź uśmiechnął się tajemniczo. – Nie wiecie, czy pszczoły są już aktywne? – Tak. Oblatują pierwsze kwiatki. – To dobrze. Biegnijcie i zwołujcie tu wszystkich. Będziemy się weselić. Zające pobiegły. Niedźwiedź poszedł w kierunku pszczelich gniazd. Wkrótce napotkał przyjaciół. – Witajcie wiosną! Co słychać? – Wszystko dobrze, bzzz… – Mam nowinę. Wiosenne spotkanie będzie u mnie. Zające już roznoszą wieści. Czy można na was liczyć? – Nie wylecimy całym rojem, bo wtedy chyba połowa zwierząt uciekłaby ze strachu. Oprócz tego mamy dużo pracy i porządków po zimie. Ale niektórzy z nas przylecą. – Mam prośbę. Czy można wasz miód przeznaczyć na spotkanie? Wszyscy by się ucieszyli. – Bzzz, nie mamy nic przeciwko temu. Po tak ciepłej zimie zostało nam jeszcze dużo zapasu, a już niedługo będziemy zbierać nowy. A że zwierzątka się ucieszą, to wiemy. Wiemy nawet, kto najbardziej, stary łakomczuchu! – Nie ukrywam, że lubię miód. Ale można mieć jakieś słabości, prawda? – Oczywiście. My też mamy swoje słabości. Na przykład lubimy czasem kogoś użądlić, bzzz bzzz… – Próbowałem waszego miodku, gdy przebudziłem się w zimie. Miał jakiś ciekawy smak. Muszę powiedzieć, że dobrze mi się potem spało. – Miód mieliśmy normalny. Zawsze robimy taki sam. Ale jeśli ci smakował, to dobrze. – Idę przed jaskinię. Chyba wkrótce pojawią się goście. – Do zobaczenia, misiu. Jako pierwsze przybyły na polanę ptaki. Wróble z głośnym ćwierkaniem goniły się wśród krzewów. Na grubym konarze rozłożystego dębu usadowił się wielki kruk, a powyżej usiadły trzy sroki i skrzeczały zapamiętale. Wokół polany w wysokich koronach drzew rozbrzmiewały piękne melodie leśnych śpiewaków. Niedźwiedź stanął u wejścia do jaskini i przyglądał się, jak na polanę wchodziły kolejne zwierzęta: stadko dzików z trzema pasiastymi warchlakami, gromadka płowych myszek, kilka wiewiórek, jeleń dumnie kroczący za łanią. Przykicała para zajęcy, a zaraz za nimi stary lis, trzymający coś w pysku. Spoza krzewów wijąc się, wypełzła brunatna żmija. – Sss, widzę, że rudzielec znów podwędził jakąś kurę. – Nie wiesz, co dobre – odrzekł lis. – Tłusta, ciepła kura to coś innego niż chuderlawy gryzoń. – Wypraszamy sobie – zapiszczała któraś z myszy. – Nie obrażaj nas. – Stary złodziej! – zaskrzeczała jedna ze srok. – Spokój, maluchy! – zagrzmiał niedźwiedź. – Później będziecie się kłócić. Dzisiaj jest dzień radości. Bawmy się! – Klasnął w łapska. Towarzystwo się rozgadało. Niektóre zwierzątka nie widziały się przez całą zimę. Było o czym rozmawiać. A na polanę przybywały następne. Zrobiło się rojno niczym w ulu, zwłaszcza gdy w powietrzu rozbrzmiało bzyczenie pszczół. W pewnym momencie dał się słyszeć potężny głos niedźwiedzia: – A teraz moi drodzy, uwaga! Mam dla was niespodziankę. Poczekajcie chwilę. Wszedł do jaskini, a za nim wleciało kilka skrzydlatych postaci. Miś podszedł do kąta, gdzie stały naczynia z wydrążonej kory. Naraz pszczoły zabzyczały gniewnie: – Coś ty zrobił z naszym miodem? – Fe, jak śmierdzi! – Co znowu? Nic tu nie ruszałem poza tym, że w zimie wypiłem kilka łyków. Mówiłem wam, że wydał mi się jakiś dziwny. – Wypiłeś? Bzzz – w głosie pszczoły zabrzmiało zdziwienie. Niedźwiedź podszedł bliżej i popatrzył uważnie na naczynia, potem przeniósł wzrok powyżej. – Rozumiem. Przez szparę u góry wlewała się woda. Dlatego miód się zmienił. Zaczerpnął łapą trochę płynu i spróbował. – Uff, nie jest taki zły. I tak ciepło robi się w środku… Nie ma na co czekać, wynoszę go na polanę. – Wynoś, bzz. Dla nas on już nie ma wartości. Całe szczęście, że wkrótce będzie nowy. Miodek smakował prawie wszystkim. Zwierzęta wyraźnie się ożywiły. Rozprawiały teraz głośno, przekrzykując się nawzajem. Tylko kruk kręcił głową: – Nic dobrego z tego nie wyniknie. Mama młodych dzików także zwietrzyła coś dziwnego, odganiając je od miodu i nie pozwalając próbować. Ściemniało się, gdy towarzystwo zaczęło opuszczać polanę. Miś siedział oparty o pień dębu i mruczał śpiewnie. Lis, pozostawiając kupkę pierza i ogryzione kości, oddalił się chwiejnym krokiem. Żmija, głośno sycząc, pełzła prosto, aż w końcu uderzyła łbem o wystający korzeń. W końcu zrobiło się cicho. Para jeleni szła przez wysokopienny las. – Miła była zabawa, prawda? – spytał byk. – Tak, było bardzo przyjemnie – odrzekła łania. – Tylko miś narobił zamieszania z miodem. Dobrze, że nie wypiłam go wiele, bo jakoś dziwnie się czuję. – Zaraz odpoczniesz. Niedługo dołączymy do chmary. Nastało lato. Pewnego dnia po nakarmieniu cielaczka łania odezwała się z troską w głosie: – Niepokoję się o dziecko. Jest takie malutkie. I wygląda dziwnie. Co o tym sądzić? – Nie martw się. Dzieci szybko dorastają. – Ale on ma takie zwisające uszka i małe oczka. Nie wygląda najlepiej. W dodatku mam wrażenie, że kuleje. – Rozrusza się, gdy zacznie biegać z innymi. Lato się skończyło. Przyszła jesień, rozpłomieniona czerwienią bukowych liści. Chmara od kilku dni przebywała na rozległym wrzosowisku, rozpościerającym się wśród lasów. Podrosłe cielaczki brykały wśród traw. Jeden z nich podbiegł właśnie do łani, stojącej wraz z bykiem w cieniu rozłożystego dębu. Lewa tylna nóżka lekko utykała. – Mamusiu, pobawisz się ze mną? – Bardzo chętnie, ale może trochę później. Musimy porozmawiać z tatą. Idź do innych dzieci. – Ale one nie chcą się ze mną bawić. Śmieją się i mówią, że jestem kulasek. – Ależ, syneczku! Nie słuchaj tego. Dla mnie jesteś Małe Oczko. Kocham cię. A teraz pójdź się pobawić. Jelonek podreptał posłusznie. Śnieg zasypał leśne ostępy. Na otwartych przestrzeniach wiatr usypywał głębokie zaspy. Pod osłoną krzewów w głębi lasu było w miarę zacisznie. Łania skończyła właśnie karmić cielaczka. Podniósł się, ocierając pyszczek o nogi mamy. Westchnęła cichutko. – Mamusiu, kochasz mnie? – Tak, malutki. – Mamusiu, lubię twoje mleczko. Ale inni śmieją się i mówią, że jestem maminsynek. A mnie nie smakuje kora. Dlaczego tak jest? – Nie martw się, Małe Oczko. Niektóre mamy karmią swoje dzieci jeszcze dłużej. Przyjdzie czas, że staniesz się samodzielny. Zobaczysz, gdy przyjdzie wiosna, wszystko zmieni się na lepsze. – Jeśli tak mówisz, to dobrze. Małe Oczko przytulił się do mamy. Długa i ciężka zima skończyła się. W głębi lasu było jeszcze dużo śniegu, ale na łąkach w ciepłych podmuchach wiosennego wiatru znikał on szybko. Pąki drzew i krzewów nabrzmiewały, a w promieniach słońca jelenie nabierały sił, skubiąc zieleniejące gałązki… W pełni wiosny mama Małego Oczka urodziła cielątko. Odtąd była już zajęta głównie maleństwem. Małe Oczko nie rozumiał, dlaczego mama przestała się nim interesować. Często chodził sam – inne młode jelenie odtrącały go. Z początku bawiło ich, gdy Małe Oczko biegał wśród nich, ale szybko zaczęły mu dokuczać: – Czemu jesteś taki niespokojny? – Zostaw nas! Nie potrafisz się bawić. – Ale z ciebie dziecko! Przytulaj się do swojej mamy. – Idź possać mleczko! Było to okropne. Dlaczego mnie odrzucają? Przecież staram się być zabawny. I tak dużo mam do powiedzenia… Było mu smutno samemu. Czuł że nikt go nie kocha… Liście brzóz znowu zaczęły żółknąć. Mama Małego Oczka rozmawiała z cielakiem. – Syneczku, nie gniewaj się, że nie miałam dla ciebie czasu. Gdy rodzi się mały dzidziuś, mama musi opiekować się przede wszystkim nim. Wtedy starsze cielaczki zajmują się sobą i przebywają dużo z innymi. Widocznie z tobą jest inaczej. Teraz zrozumiałam, że muszę ci poświęcać więcej uwagi. Nie martw się, będziemy razem – przynajmniej dopóki nie wyrośniesz na przystojnego jelenia. Kocham cię, Małe Oczko. – Ja też ciebie kocham, mamusiu. I czuję, że gdy się postaram, to będę lepszy. – Na pewno, skarbie. Oboje będziemy się starać. Mijał czas. Słońce wiele razy zatoczyło krąg na niebie. Młode jelonki podrosły, przyszły na świat nowe dzieci. Małe Oczko już trzeci raz nosił poroże. Wcześniej mama powiedziała mu: – Pora już, byś się usamodzielnił. Jesteś teraz młodzieńcem i musisz postępować wedle naszych zwyczajów. Będziemy się widywać, ale teraz wraz z innymi łaniami muszę wychowywać dzieci, a ty i pozostałe byki będziecie pilnować stada. I pamiętaj, że zawsze będę w ciebie wierzyć. Ostatnie słowa zapadły mu w pamięci. Będzie się starał! Ale było ciężko. Jelonek trudno przyswajał sobie nauki starszych. Był często nieuważny. Czasem zdarzało mu się, że gubił się w gęstym lesie. Już dwukrotnie zawiodła go uwaga i nie ostrzegł innych w porę przed wilkami – całe szczęście, że nie skończyło się to tragedią. Ale najgorsze było to, że nie przestrzegał obyczajów, określających każdemu miejsce w chmarze. Obrywał za to często. – Nie możesz chodzić, jak ci się podoba – mówiły starsze byki. – Spójrz, największy byk chodzi za chmarą i nie pcha się tam, gdzie są łanie i młode. Dopiero gdy przyjdzie rykowisko, może pokazać, jakim jest wspaniałym samcem. Nasze zadanie to ochraniać chmarę, a nie wałęsać się gdzie popadnie. – Dobrze, poprawię się – bąkał skruszony. Lato tego roku było gorące i suche. Jelenie często przebywały w wysokim lesie, gdzie było chłodniej, a roślinność bardziej soczysta. Pewnego dnia błękitne dotąd niebo zaciągnęło się ciemnymi chmurami. Powietrze było ciężkie i wilgotne, czuło się narastające napięcie. Chmara zaległa na rozległej polanie. Nagle błysnęło i powietrzem wstrząsnął ogłuszający huk. Młode jelonki przestraszone porwały się na nogi, tuląc się do łań. Wokół w jednej chwili rozpętało się piekło. Wśród migotliwych błysków raz po raz strzelały pioruny, zawył wiatr, uderzając wraz z falami deszczu. Zwierzęta kręciły się niespokojnie. Uciekając przed siekącym deszczem, pobiegły w kierunku drzew. Uderzały je spadające gałęzie. W pewnym momencie huk piorunu zlał się w jedno z ostrym trzaskiem. Poprzez zasłonę deszczu Małe Oczko dostrzegł walącą się brzozę. Jelenie rozpierzchły się. On też zdołał uskoczyć i stał teraz zdezorientowany. W pewnym momencie uwagę jego zwróciło szamotanie wśród liści spadłego drzewa. Spod jednego z konarów wyłoniła się głowa. Poznał młodą łanię. Prężyła szyję, rzucając się w pułapce. Małe Oczko skoczył bez zastanowienia, Wkrótce, zapierając się racicami, targał skłębioną masę gałęzi. Było ciężko, opuszczały go siły. Raz jeszcze rozpaczliwym wysiłkiem szarpnął za konar, unosząc go na chwilę. To wystarczyło – łania uwolniła się i wyskoczyła spomiędzy gałęzi. Podbiegł do niej, dysząc ciężko. – Nic ci nie jest? – Tak bardzo się bałam! Ale już jest dobrze. Dotknęła pyskiem jego szyi. Po chwili oboje pobiegli do innych. Deszcz padał do późnej nocy. Rano pod błękitnym niebem jelenie wygrzewały się na słońcu, posilając się wśród parujących traw. Młoda łania podeszła do Małego Oczka. – Dziękuję ci za to, co wczoraj uczyniłeś. Bez ciebie bym zginęła. – Nie ma o czym mówić – odrzekł. – Bardzo się o ciebie bałem. Sam nie wiem, jak mi się udało. – Będę o tym pamiętała. A jeśli jeszcze ktoś będzie ci dokuczał, to dam mu nauczkę. – Dziękuję. Drzewa znów zaczęły przybierać jesienne barwy. Dni były nadal ciepłe, ale rankiem czuło się chłód. Pewnego poranka chmara przebywała na polanie z luźno rosnącymi drzewami. Wokół snuły się mgły. W pewnej chwili ktoś podniósł alarm: – Wilki! Zakotłowało się. Spomiędzy drzew wyskoczyły szare cienie. Jedno z młodych zerwało się z miejsca, biegnąc na oślep wprost na nadbiegającego napastnika. Małe Oczko rzucił się, przecinając wilkowi drogę. Skoczył ku niemu, pochylając ozdobiony wieńcem łeb. Nie zauważył nadbiegającego z boku innego wilka, który chwycił jelenia za nogę. Pierwszy napastnik skoczył, próbując złapać Małe Oczko za gardło. Jeleń targnął głową. Zagarniając rogami napastnika, wyrzucił go w powietrze. Trzeci szary pocisk wystrzelił z boku. Małe Oczko tracił siły. Wtem do jego boku doskoczył stary byk. Po krótkiej walce wilki uciekły. Oba jelenie stały, dysząc. – Było ciężko – mruknął stary byk. – Dziękuję ci. Już myślałem, że po mnie. – Walczyłeś dzielnie. Z trzema i ja bym sobie nie poradził. Chodźmy obejrzeć chmarę. Szczęściem wilkom nie udało się zabić nikogo. Tylko dwa jelenie były poranione. Małe Oczko utykał lekko. Podeszła ku niemu łania. – Ocaliłeś moje dziecko. Dziękuję. – Nie ma za co. Każdy na moim miejscu zrobiłby tak samo. – Ale ja zawsze będę ci wdzięczna. Jesteś odważny. Jeden z młodych byków przystąpił nieśmiało: – Słyszeliśmy o twoim wyczynie. Wybacz, jeśli wcześniej ci dokuczaliśmy. – Och, nie ma o czym mówić. Dobrze, że nikomu nic się nie stało. Podbiegła do niego łania o pięknej ceglastobrązowej sukni. – Cała chmara mówi o tobie. Ja zawsze będę ci wdzięczna, że podczas burzy uratowałeś mi życie. A teraz stado wie, że ma dzielnego obrońcę. Wszyscy cię kochamy. Nie wiedział, co odpowiedzieć, mocno zmieszany. Ale to, co najlepsze, usłyszał od swojej mamy: – Synku, przepraszam za wszystkie trudne chwile, które miałeś. Ciągle w ciebie wierzyłam. Jestem z ciebie bardzo dumna. Nie będę cię już nazywała Małym Oczkiem. Teraz wiem, że jesteś Wielkie Serce. Kocham cię, syneczku. Wśród okrytych barwnymi szatami klonów, dębów i buków Wielkie Serce spacerował z piękną łanią. Wieniec na jego głowie lśnił w złocistym blasku słońca. Łania szepnęła: – Kocham Karwat Czy babcia może być lepsza od mamy? Mama często jest ZŁA! nie pozwala wielu rzeczy, nie daje jeść tego co chciałoby dziecko, męczy je ubierając, nie nosi ciągle na rękach i nie spędza całego dnia w parterze otoczona dziecięcymi zabawkami. Z babcią jest inaczej! Zawsze ma dla wnuczka czas, uwielbia go nosić na rękach (przez tą krótką chwilę gdy wnuczka swego widzi), obdarowuje prezentami, uwielbia dawać ukradkiem słodkości i pozwala biegać bez czapki nawet jak bardzo wieje. Babcia jest fajna! Z babcią szybko leci czas, zawsze jest ciekawie, inaczej niż z mamą, z którą spędza niemalże każdą chwilę swojego krótkiego życia! Przykro jest natomiast matce, gdy wchodząc po kilku godzinach nieobecności do domu babci jej własne dziecko nawet na nią nie spojrzy, nie chce dać buziaka, nie chce by mama wzięła je na rączki, ucieka... W głowie matki milion myśli, a króluje ta, która przedstawia wizję złej rodzicielki. To maleńkie serduszko, które kilka miesięcy temu nosiła w sobie stało się w stosunku do niej obojętne... Chciałabym opisywać jakaś sytuację, którą obserwuję z boku, ale niestety ten opis dotyczy nas. Tak właśnie dziś było i wczoraj... Gdy Oliwierek uśmiecha się na widok babci i wprost wyrywa się z moich rąk by przytulić się do niej - czuję radość, lecz taką radość z nutką zazdrości(?)... Tak nie reaguje na mnie, a przecież dziecko po krótkiej nawet nieobecności powinno z uśmiechem witać mamę gdy tylko próg przekroczy, przecież powinno pragnąć spędzania w jej ramionach każdej chwili i buziaczki dawać z wielką ochotą. Dlaczego z dnia na dzień stało się inaczej? Oby to było przejściowe ;) POST NAPISANY POD WPŁYWEM CHWILI CZWARTKOWYM WIECZOREM. Oliwierek: Bluza, spodnie, buty - F&Fczapka - H&M (sh) Kochani, ocaliliście Bajkowe istnienie! Z nieskrywaną radością przekazujemy Wam dzisiaj te wiadomości. Po latach ciężkiej pracy i mało bajkowym życiu, staruszka w końcu może cieszyć się zasłużonym odpoczynkiem. Jej wielkie serce, przepełnione jest teraz wdzięcznością i szczęściem, a w ciemnych oczach widać ulgę. Choć nie ma zaufania do człowieka, zrobimy wszystko by to zmienić. Siwa kucka, wyjdzie za moment na wiosenny wiatr, ale nie pójdzie prosto pod trap, który miał dla nie opaść. Pójdzie bezpiecznie na zielone pastwiska swojego nowego miejsca na ziemi. Dołączy do stada ocalonych i zamieszka w naszym azylu, by cieszyć się życiem, jakie jej podarowaliście. Będzie dochodzić do siebie pod bacznym okiem weterynarzy i kowala. Bajka dziękuje Wam za godną emeryturę, którą dzięki Wam przyjdzie jej się cieszyć. My rownież jesteśmy Wam bardzo wdzięczni. Bajka jest mała. Nie to, ze bardzo mała. Po prostu nie urosła zbyt wielka wzrostem. Tylko serce ma wielkie. Do pracy. Bo takie kucyki jak Bajka zazwyczaj ciężko pracują, aż wezwie je ktoś tam wyżej. Nim to się stanie, dają z siebie wszystko, co mogą. Bo nie wiedzą, że to wszystko na nic. Nikt tutaj tego nie doceni. No więc tutaj nasze losy się spotykają. My stoimy przed Bajką z aparatem. Ona przed nami z powykrzywianymi kucykowymi nóżkami, ciemnymi, wielkimi ze strachu oczyma i nastroszoną, brudną sierścią. Nie jest tu bajkowo, w tej oborze. Ale i nikt nie obiecywał, że będzie. Głaszczemy Bajkę po mokrych chrapach, ale ona się odsuwa i sztywnieje. Człowiek raczej dobrze się nie kojarzy spracowanym kucykom. Gdy próbujemy podejść bliżej, zaczyna szybko przebierać w miejscu krótkimi nóżkami, jakby chciała uciec. Ale uciec nie ma ani dokąd, ani jak. Ani tak naprawdę po co. Bo na stare, wyeksploatowane kucyki z nastroszoną sierścią nikt przecież nie czeka. Robimy w końcu kilka zdjęć telefonem, aby nie stresować babci Bajki. Te zdjęcia albo uratują jej życie, albo nikt ich nie zauważy i nic się nie wydarzy. Wtedy siwa kucka, za niedługo, wyjdzie na wiosenny kwietniowy wiatr i pójdzie prosto pod trap, który opadnie tylko dla niej tego dnia. Przynajmniej na tym wiejskim podwórzu. Gdy po nim wejdzie, nikt nie będzie jej żegnał. Mamy przedłużony czas do 28 kwietnia, aby ocalić Bajkowe istnienie. Musimy zebrać 3900 zł na wykup i transport. Pomożesz? 1. Piosenka pt. „W zieleni łąka majowa”.1. W zieleni łąka majowa, gdzieś w trawie świerszczyk się skrzypce maleńkie, gra zielone Dla mamy piosenki, dla mamy. Dla taty piosenki dla taty. kolorach łąka majowa już od stokrotek różowa. A od bławatków błękitna, wszystkie kwiaty zakwitły. Ref. Dla mamy zakwitły, dla mamy. Dla taty zakwitły, dla Daniel: Kochani rodzice, Mamusie, Tatule, W dniu Waszego święta witamy Was czule. Aneta: Bo jesteście dla nas najważniejsi w świecie, A jak Was kochamy, zaraz się dowiecie. Ola: Rodzice nas mają i my rodziców mamy, Więc z okazji Ich święta przedstawienie Inscenizacja pt. „Czerwony Kapturek”.N.: Na skraju lasu mieszkała mała dziewczynka, którą nazywano Czerwonym Kapturkiem. Pewnego razu mama poprosiła ją, aby zaniosła chorej babci koszyczek z Tylko pamiętaj – przestrzegała córkę – nie zbaczaj ze ścieżki i nie rozmawiaj z Po drodze Czerwony Kapturek napotkał wilka, który przymilnie się przywitał i zapytał dziewczynkę- Dokąd idziesz?Cz. K.: Do babci, która leży chora- odparł Czerwony gdzie mieszka twoja babcia?- spytał podstępny K.: W samym środku lasu- odpowiedział dobrze wychowany Czerwony Zerwij więc babci trochę kwiatków . Na pewno się ucieszy-poradził wilk i ruszył w swoją Sprytny wilk pobiegł prędko do domku babci i natychmiast ją połknął. Potem wślizgnął się do łóżka i założył na nos babcine okulary, żeby dziewczynka nie mogła go rozpoznać. Kiedy wnuczka dotarła do domku babci, zauważyła ze zdziwieniem, że jej babcia bardzo dziwnie K.: Babciu, dlaczego masz takie wielkie uszy ?- Żeby cię lepiej słyszeć- odpowiedział K.: Babciu, dlaczego masz takie wielkie oczy?- Żeby cię lepiej widzieć- odparł K.: Babciu, a dlaczego masz takie wielkie zęby?- Żeby cię lepiej zjeść!- wykrzyknął wilk i połknął Najedzonemu wilkowi zachciało się spać, więc z powrotem położył się do łóżka. A chrapał tak, że aż trząsł się cały dom. Usłyszał to myśliwy i ostrożnie wszedł do Zaraz, zaraz, coś mi się tu nie podoba- powiedział, kiedy zobaczył śpiącego wilka. I nagle zrozumiał co się Prędko przeciął wilkowi brzuch i uwolnił babcię wraz z wnuczką. Na szczęście nic im się nie stało. Wszyscy bardzo się cieszyli, a babcia w podziękowaniu za uratowanie życia poczęstowała dzielnego myśliwego pysznym ciastem, które przyniósł Czerwony K.: Przepraszam mamusiu, że nie posłuchałam twojej dobrej rady- powiedział Czerwony Cieszę się córeczko, że nic ci się nie stało-powiedziała pt. „choć mam rączki małe”. Choć mam rączki małe i nie wiele zrobię, pomogę mamusi niech odpocznie sobie./ 2x Zamiotę izdebkę, umyję garnuszki, niech się tu nie schodzą łakomczuszki muszki./2x I braciszka uśpię w białej kolebusi, chociaż tym pomogę kochanej mamusi./ pt. „ Kto mnie kocha?”. Kto mnie może kochać więcej ? Zmarznę, grzejesz moje ręce. Zszywasz spodnie, budzisz rano, Miód smarujesz mi na chlebie. Ty mnie kochasz, a ja mamo, Bardzo, bardzo kocham pt. „Serce jedno mam”. Serce jedno mam . Komu serce swoje dam? Dam je tobie mamo miła, Bo w nim miłość, radość, Piosenka pt. „Na urodziny”. Na urodziny dostałam trzy kwiaty, od przyjaciela, od brata i mamy. I myślę sobie, mam trzy kwiaty świeże, zaraz się dowiem, kto mnie kocha szczerze./bis Najpierw mi zwiędły kwiaty przyjaciela, potem mi zwiędły od braciszka ziela. A kwiaty mamy pozostały świeże, bo tylko mama umie kochać szczerze./bis7. Wiersz pt. „Oczy mamy”. Rano wstaje moja mama, jeszcze drzemie słońce. A mnie budzą dwa słoneczka; wesołe, gorące. W oczach mamy te słoneczka żarzą się od rana. Przez dzień cały bez ustanku spoglądają na nas. Gdy wieczorem słońce zajdzie, uśnie las i rzeczka, jeszcze nad mą śpiącą głową lśnią te dwa pt. „Mama ma zmartwienie”. Mama usiadła przy oknie. Mama ma oczy mokre. Mama milczy i patrzy na ziemię. Pewnie ma jakieś zmartwienie... Zrobiłam dla niej teatrzyk, a ona wcale nie patrzy. Przyniosłam w złotku orzecha- a ona się nie uśmiecha. Usiądę sobie przy mamie, obejmę mamę rękami i tak jej powiem na uszko: „Mamusiu, moje jabłuszko! Mamusiu, moje słoneczko!” Mama uśmiechnie się do mnie I powie : „Kasiu, moja kochana córeczko.”9. Piosenka pt. „Moja mama”/wszyscy/1. Moja mama wszystko wie, moja mama kocha mnie. W dniu jej święta, święta mamy tak wesoło zaśpiewamy. Ref. Niechaj żyje nasza mama, zdrowa i wesoła. Bijmy brawo naszej mamie, wszyscy Moja mama wszystkich zna, moja mama rację ma. W dniu jej święta, święta mamy tak wesoło Wiersz pt. „Dla mamy”. Mamo, Chcę duża urosnąć. Chcę, żebyś była wesoła latem, zimą i wiosną. A gdy jesienią spadną liście, nastaną słoty, przyniosę ci w podarunku- uśmiech Wiersz pt. „Kiedy dorosnę”. Kiedy dorosnę, będę lotnikiem lub kosmonautą śmiałym, wtedy polecę sobie sputnikiem szybciej od złotej strzały. Jak pan Twardowski, na księżyc trafię w kosmicznej tej podróży, chyba dokonać tego potrafię, gdy będę całkiem duży. I może gwiazdkę odkryję nową na wielkim jasnym niebie, lecz potem, mamo daję ci słowo: powrócę znów do Piosenka pt. „Szła dzieweczka”.Wszyscy: Szła dzieweczka do laseczka, /do zielonego, a ha, ha,/ 2x do zielonego. Nazbierała dużo kwiecia/ bardzo ładnego, a ha, ha,/2x Bardzo ładnego. Dla kogo kwiatuszki, dla kogo są?Dziew.: Dla mojej mamusi, bo kocham ją. Te właśnie kwiatuszki dla mamy są, bo dziś chcę pokazać jak kocham Dla kogo kwiatuszki, dla kogo są?Dziew.: Dla mego tatusia, bo kocham go. Te właśnie kwiatuszki dla taty są, bo dziś chcę pokazać jak kocham Montaż słowno-muzyczny „O tatusiach”. Nar.: O naszych tatusiach też myślimy czasami, więc najpierw Dawidek powie wierszyk, a potem piosenkę pt. „Jak rysować tatę?”Tatę wielkiego rysować trzeba,choćbyś rysować miał cały jak szczyt góry sięga do nieba,niech jak dąb rzuca ogromny cień. Tata podobny jest do olbrzyma, co na ramionach cały dom trzyma. A, że jest droższy mi od skarbu, namaluję tatę złotą pt. „Co powie tata?”. biedronka jest mała? Czy może być morze bez dna? Czy każda królewna ma pałac? I czy on jest ze szkła? Dlaczego raz jestem nieśmiała, a potem to brykam, aż wstyd?Ref.: Co powie tata/2x Co tata mi powie, co na to odpowie mi dziś? Co powie tata/2x Czy znów się wykręci, czy dziecko zniechęci- on wzięły się mrówki w słoiku? Czy lepiej mieć kota, czy psa? Dlaczego wciąż mówią bądź cicho, przecież głos mam i ja? Czy można pokochać ślimaka? Skąd wzięły się burze i mgłyRef.: Co powie...Nar.: Gdyby nie tata, powiedzcie co by było? Sami zobaczcie, jak smutno wszystkim by się by gwoździe wbijał w ścianę? by dziury wiercił w ścianie? żelazko by naprawił? by pokój wymalował? I kto meble by przestawił?Nar.: Wam tylko śrubki oraz gwoździe w głowie! Czyj tato gotuje, kto mi powie? Mój wczoraj obiadek nam taki zrobił: makaron guma i kości z drobiu. Za bardzo to tym się nie najadłem, Chociaż dwie porcje ja sam zjadłem. Tato wyciągnął wnioski praktyczne, że to obiady są Mój ciągle siedzi przy samochodzie, z garażu prawie już nie wychodzi. Samochód sprząta, czyści , wygładza, ale na zewnątrz nie Mój ciągle siedzi przed telewizorem: Rano, w południe w nocy To nie pracuje chyba? O rany! Owszem, pracuje ale na zmiany. Wszystko ogląda, wszystko jak leci; czy dla dorosłych, czy też dla Twój telewizję ciągle ogląda, a mój w lusterku się wciąż przygląda. Ciągle krawaty sobie kupuje, bo ten źle leży, ten nie Co tam krawaty, co tam krawaty! Gorzej, gdy w domu nie ma wciąż Mój tatuńcio ukochany jest w rybkach zakochany. Przygląda im się od rana, a do mamy pieszczotliwie mówi „rybko kochana”. Eee! Co ty Kasiu, chyba żartujesz? Mój tato: pierze, sprząta, Pierze, gotuje, tak wszystko naraz? A mój bez przerwy powtarza zaraz. Od tego zaraz mama jest chora i zaraz musi iść do doktora. Tata nerwowo się wtedy krząta i migiem wszystko wkoło Drodzy tatusiowie, to były tylko żarty niewinne, nasze rodzinki są całkiem Piosenka pt. „Wesoły świat”. rodzinę dobrą mamy, wszyscy razem się trzymamy. I choć czasem czas nas goni, my jak palce jednej dłoni. Ref.: Mama, tata, siostra, brat i ja to mój mały świat. Dużo słońca, czasem grad- to/ wesoły jest mój świat/ zawsze kocha czule, ja do mamy się przytulę. Tata kocha lecz inaczej, uspokaja, kiedy płaczę. Ref.: Mama ,..... napsocę i nabroję siedzę w kącie bo się boję. Tata skarci pożałuje, a mamusia Mama,... nie ma taty, mamy- wszyscy sobie pomagamy. I choć sprzątać nie ma komu, jest wesoło w naszym Drodzy tatusiowie, wszyscy przyrzekamy, Że będziemy grzeczni dla ciebie, dla mamy. A dzisiaj mamusiu, tatusiu przyjmijcie nasze życzenia: Stu lat w dobrym zdrowiu i marzeń spełnienia!Wręczenie upominków swoim ruchowa do piosenki pt. „Wąską ścieżką”- z udziałem rodziców. Uroczystość z okazji Dnia Mamy i Taty1. Piosenka pt. „W zieleni łąka majowa”.1. W zieleni łąka majowa, gdzieś w trawie świerszczyk się skrzypce maleńkie, gra zielone Dla mamy piosenki, dla mamy. Dla taty piosenki dla taty. kolorach łąka majowa już od stokrotek różowa. A od bławatków błękitna, wszystkie kwiaty zakwitły. Ref. Dla mamy zakwitły, dla mamy. Dla taty zakwitły, dla Daniel: Kochani rodzice, Mamusie, Tatule, W dniu Waszego święta witamy Was czule. Aneta: Bo jesteście dla nas najważniejsi w świecie, A jak Was kochamy, zaraz się dowiecie. Ola: Rodzice nas mają i my rodziców mamy, Więc z okazji Ich święta przedstawienie Inscenizacja pt. „Czerwony Kapturek”.N.: Na skraju lasu mieszkała mała dziewczynka, którą nazywano Czerwonym Kapturkiem. Pewnego razu mama poprosiła ją, aby zaniosła chorej babci koszyczek z Tylko pamiętaj – przestrzegała córkę – nie zbaczaj ze ścieżki i nie rozmawiaj z Po drodze Czerwony Kapturek napotkał wilka, który przymilnie się przywitał i zapytał dziewczynkę- Dokąd idziesz?Cz. K.: Do babci, która leży chora- odparł Czerwony gdzie mieszka twoja babcia?- spytał podstępny K.: W samym środku lasu- odpowiedział dobrze wychowany Czerwony Zerwij więc babci trochę kwiatków . Na pewno się ucieszy-poradził wilk i ruszył w swoją Sprytny wilk pobiegł prędko do domku babci i natychmiast ją połknął. Potem wślizgnął się do łóżka i założył na nos babcine okulary, żeby dziewczynka nie mogła go rozpoznać. Kiedy wnuczka dotarła do domku babci, zauważyła ze zdziwieniem, że jej babcia bardzo dziwnie K.: Babciu, dlaczego masz takie wielkie uszy ?- Żeby cię lepiej słyszeć- odpowiedział K.: Babciu, dlaczego masz takie wielkie oczy?- Żeby cię lepiej widzieć- odparł K.: Babciu, a dlaczego masz takie wielkie zęby?- Żeby cię lepiej zjeść!- wykrzyknął wilk i połknął Najedzonemu wilkowi zachciało się spać, więc z powrotem położył się do łóżka. A chrapał tak, że aż trząsł się cały dom. Usłyszał to myśliwy i ostrożnie wszedł do Zaraz, zaraz, coś mi się tu nie podoba- powiedział, kiedy zobaczył śpiącego wilka. I nagle zrozumiał co się Prędko przeciął wilkowi brzuch i uwolnił babcię wraz z wnuczką. Na szczęście nic im się nie stało. Wszyscy bardzo się cieszyli, a babcia w podziękowaniu za uratowanie życia poczęstowała dzielnego myśliwego pysznym ciastem, które przyniósł Czerwony K.: Przepraszam mamusiu, że nie posłuchałam twojej dobrej rady- powiedział Czerwony Cieszę się córeczko, że nic ci się nie stało-powiedziała pt. „choć mam rączki małe”.Choć mam rączki małe i nie wiele zrobię, pomogę mamusi niech odpocznie sobie./ 2xZamiotę izdebkę, umyję garnuszki, niech się tu nie schodzą łakomczuszki muszki./2xI braciszka uśpię w białej kolebusi, chociaż tym pomogę kochanej mamusi./ pt. „ Kto mnie kocha?”. Kto mnie może kochać więcej ? Zmarznę, grzejesz moje ręce. Zszywasz spodnie, budzisz rano, Miód smarujesz mi na chlebie. Ty mnie kochasz, a ja mamo, Bardzo, bardzo kocham pt. „Serce jedno mam”. Serce jedno mam . Komu serce swoje dam? Dam je tobie mamo miła, Bo w nim miłość, radość, Piosenka pt. „Na urodziny”. Na urodziny dostałam trzy kwiaty, od przyjaciela, od brata i mamy. I myślę sobie, mam trzy kwiaty świeże, zaraz się dowiem, kto mnie kocha szczerze./bis Najpierw mi zwiędły kwiaty przyjaciela, potem mi zwiędły od braciszka ziela. A kwiaty mamy pozostały świeże, bo tylko mama umie kochać szczerze./bis7. Wiersz pt. „Oczy mamy”. Rano wstaje moja mama, jeszcze drzemie słońce. A mnie budzą dwa słoneczka; wesołe, gorące. W oczach mamy te słoneczka żarzą się od rana. Przez dzień cały bez ustanku spoglądają na nas. Gdy wieczorem słońce zajdzie, uśnie las i rzeczka, jeszcze nad mą śpiącą głową lśnią te dwa pt. „Mama ma zmartwienie”. Mama usiadła przy oknie. Mama ma oczy mokre. Mama milczy i patrzy na ziemię. Pewnie ma jakieś zmartwienie... Zrobiłam dla niej teatrzyk, a ona wcale nie patrzy. Przyniosłam w złotku orzecha- a ona się nie uśmiecha. Usiądę sobie przy mamie, obejmę mamę rękami i tak jej powiem na uszko: „Mamusiu, moje jabłuszko! Mamusiu, moje słoneczko!” Mama uśmiechnie się do mnie I powie : „Kasiu, moja kochana córeczko.”9. Piosenka pt. „Moja mama”/wszyscy/1. Moja mama wszystko wie, moja mama kocha mnie. W dniu jej święta, święta mamy tak wesoło zaśpiewamy. Ref. Niechaj żyje nasza mama, zdrowa i wesoła. Bijmy brawo naszej mamie, wszyscy Moja mama wszystkich zna, moja mama rację ma. W dniu jej święta, święta mamy tak wesoło Wiersz pt. „Dla mamy”. Mamo, Chcę duża urosnąć. Chcę, żebyś była wesoła latem, zimą i wiosną. A gdy jesienią spadną liście, nastaną słoty, przyniosę ci w podarunku- uśmiech Wiersz pt. „Kiedy dorosnę”. Kiedy dorosnę, będę lotnikiem lub kosmonautą śmiałym, wtedy polecę sobie sputnikiem szybciej od złotej strzały. Jak pan Twardowski, na księżyc trafię w kosmicznej tej podróży, chyba dokonać tego potrafię, gdy będę całkiem duży. I może gwiazdkę odkryję nową na wielkim jasnym niebie, lecz potem, mamo daję ci słowo: powrócę znów do Piosenka pt. „Szła dzieweczka”.Wszyscy: Szła dzieweczka do laseczka, /do zielonego, a ha, ha,/ 2x do zielonego. Nazbierała dużo kwiecia/ bardzo ładnego, a ha, ha,/2x Bardzo ładnego. Dla kogo kwiatuszki, dla kogo są?Dziew.: Dla mojej mamusi, bo kocham ją. Te właśnie kwiatuszki dla mamy są, bo dziś chcę pokazać jak kocham Dla kogo kwiatuszki, dla kogo są?Dziew.: Dla mego tatusia, bo kocham go. Te właśnie kwiatuszki dla taty są, bo dziś chcę pokazać jak kocham Montaż słowno-muzyczny „O tatusiach”. Nar.: O naszych tatusiach też myślimy czasami, więc najpierw Dawidek powie wierszyk, a potem piosenkę pt. „Jak rysować tatę?”Tatę wielkiego rysować trzeba,choćbyś rysować miał cały jak szczyt góry sięga do nieba,niech jak dąb rzuca ogromny cień. Tata podobny jest do olbrzyma, co na ramionach cały dom trzyma. A, że jest droższy mi od skarbu, namaluję tatę złotą pt. „Co powie tata?”. biedronka jest mała? Czy może być morze bez dna? Czy każda królewna ma pałac? I czy on jest ze szkła? Dlaczego raz jestem nieśmiała, a potem to brykam, aż wstyd?Ref.: Co powie tata/2x Co tata mi powie, co na to odpowie mi dziś? Co powie tata/2x Czy znów się wykręci, czy dziecko zniechęci- on wzięły się mrówki w słoiku? Czy lepiej mieć kota, czy psa? Dlaczego wciąż mówią bądź cicho, przecież głos mam i ja? Czy można pokochać ślimaka? Skąd wzięły się burze i mgłyRef.: Co powie...Nar.: Gdyby nie tata, powiedzcie co by było? Sami zobaczcie, jak smutno wszystkim by się by gwoździe wbijał w ścianę? by dziury wiercił w ścianie? żelazko by naprawił? by pokój wymalował? I kto meble by przestawił?Nar.: Wam tylko śrubki oraz gwoździe w głowie! Czyj tato gotuje, kto mi powie? Mój wczoraj obiadek nam taki zrobił: makaron guma i kości z drobiu. Za bardzo to tym się nie najadłem, Chociaż dwie porcje ja sam zjadłem. Tato wyciągnął wnioski praktyczne, że to obiady są Mój ciągle siedzi przy samochodzie, z garażu prawie już nie wychodzi. Samochód sprząta, czyści , wygładza, ale na zewnątrz nie Mój ciągle siedzi przed telewizorem: Rano, w południe w nocy To nie pracuje chyba? O rany! Owszem, pracuje ale na zmiany. Wszystko ogląda, wszystko jak leci; czy dla dorosłych, czy też dla Twój telewizję ciągle ogląda, a mój w lusterku się wciąż przygląda. Ciągle krawaty sobie kupuje, bo ten źle leży, ten nie Co tam krawaty, co tam krawaty! Gorzej, gdy w domu nie ma wciąż Mój tatuńcio ukochany jest w rybkach zakochany. Przygląda im się od rana, a do mamy pieszczotliwie mówi „rybko kochana”. Eee! Co ty Kasiu, chyba żartujesz? Mój tato: pierze, sprząta, Pierze, gotuje, tak wszystko naraz? A mój bez przerwy powtarza zaraz. Od tego zaraz mama jest chora i zaraz musi iść do doktora. Tata nerwowo się wtedy krząta i migiem wszystko wkoło Drodzy tatusiowie, to były tylko żarty niewinne, nasze rodzinki są całkiem Piosenka pt. „Wesoły świat”. rodzinę dobrą mamy, wszyscy razem się trzymamy. I choć czasem czas nas goni, my jak palce jednej dłoni. Ref.: Mama, tata, siostra, brat i ja to mój mały świat. Dużo słońca, czasem grad- to/ wesoły jest mój świat/ zawsze kocha czule, ja do mamy się przytulę. Tata kocha lecz inaczej, uspokaja, kiedy płaczę. Ref.: Mama ,..... napsocę i nabroję siedzę w kącie bo się boję. Tata skarci pożałuje, a mamusia Mama,... nie ma taty, mamy- wszyscy sobie pomagamy. I choć sprzątać nie ma komu, jest wesoło w naszym Drodzy tatusiowie, wszyscy przyrzekamy, Że będziemy grzeczni dla ciebie, dla mamy. A dzisiaj mamusiu, tatusiu przyjmijcie nasze życzenia: Stu lat w dobrym zdrowiu i marzeń spełnienia!Wręczenie upominków swoim ruchowa do piosenki pt. „Wąską ścieżką”- z udziałem rodziców.

nasza babcia serce ma takie duże że aż dwa